Wredne babsko. Strona: 3

Dodano: 2011-07-28 14:45 Zmieniono: 2011-07-28 14:51

Durante napisał(a):
Das ist aber scheissegal, weil Reddishhhfrage vorbei ist, aaaawwwww yeeeaaaahhh BITCHEZ!


Po Polsku nie umiesz rozumiem ?

a trikko arumenajas bojotress afurgass uhym ! Terristrass majrhores palicinas.



Dodano: 2011-07-28 14:51

No przecież.


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2011-07-28 16:18

szarl napisał(a):

I niech będą te narośle pewne, że jeśli się odważą podnieść rękę na Partię, to Szatan im tę rękę odrąbie!!



Osobiście czy za pomocą pełnomocnika?



Dodano: 2011-07-28 17:14

SanguineVenari napisał(a):
[quote:6a1a561286="szarl"]
I niech będą te narośle pewne, że jeśli się odważą podnieść rękę na Partię, to Szatan im tę rękę odrąbie!!



Osobiście czy za pomocą pełnomocnika? [/quote:6a1a561286]

Za pomocą opłaconego siepacza.



Dodano: 2011-07-28 17:16

DonVitteo napisał(a):
[quote:1eec5511df="SanguineVenari"][quote:1eec5511df="szarl"]
I niech będą te narośle pewne, że jeśli się odważą podnieść rękę na Partię, to Szatan im tę rękę odrąbie!!



Osobiście czy za pomocą pełnomocnika? [/quote:1eec5511df]

Za pomocą opłaconego siepacza.[/quote:1eec5511df]

Za pomocą głównego bohatera filmu Adrenalina.



Dodano: 2011-07-28 17:51

Was samych na chwilę nie można zostawić. Wstyd, że pozwoliliście na rozówj tej rozmowy. Tacy mądrzy i zdolni, a skaczą sobie do gardeł jak dzieci. Może was to bawi ale nic w tym dorosłego. Zamykam wątek. Do piekła.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2011-07-30 01:07

Alpha-Sco napisał(a):
Od początku studiów do teraz przewinęłam się przez chyba 14 mieszkań - i też różnych durniów spotykałam. Chociaż trafiali się też fajni ludzie, nie powiem.

Tylko, Sphinxia - czemu tak długo z nią mieszkałaś?


No właśnie, różnych ludzi się trafia, ale zauważyłam taką zależność, że im dłużej z kimś mieszkasz, tym bardziej ta osoba zaczyna wystawiać na próbę twoją cierpliwość.
I taka też była Pelagia - z początku miła, szło się dogadać i wszystko cacy. Do czasu.
Nie wiem, czy to jest kwestia tego, że niektórzy od początku nie są szczerzy, czy z czasem po prostu tam im odwala, że "a, zrobię ci na złość"?

Naprawdę z początku była ok, dopiero od nie dawna zaczęła tak wszystko olewać, zostawia brudne sztućce - o zgrozo! - na ociekarce, gdzie lądują czyste, itp.
Niby drobiazgi, ale jak się uzbiera, to łazisz później i opierdalasz. Tylko szkoda, że to jak grochem o ścianę - udaje, że nie słyszy.
Teraz jednak już przestałam się stresować, mam ją w dupie po prostu. Jednak to właśnie dlatego, że mam świadomość, że już niedługo te jej dziecinne zagrywki się skończą.
Pójdzie na upragnione "swoje", to dopiero będzie widzieć, jaki to zapierdol czeka, żeby utrzymać wszystko. Nie tylko finansowo, ale też w kwestii adekwatnego traktowania własności mienia, aby jakiś czas przetrwało.
Szacunek przedmiotom też się należy, w końcu mają nam służyć, prawda?
Taki przykład - kupujesz patelnie teflonową i chyba oczywiste, że smażąc na niej nie używasz metalowego widelca, który ją porysuje, tylko drewniany!
Ot - kwestia pomyślunku, aby czegoś nie zniszczyć! A jak nie wiesz jak używać, to nie korzystaj!
Inne działanie jest z premedytacją. Niestety zdarza się nagminnie u coraz szerszej grupy ludzi i to mnie smuci...



Dodano: 2011-07-30 11:35 Zmieniono: 2011-07-30 11:39

Nie wiem, na początku się chyba ludzie po prostu bardziej starają a jak poczują zbyt pewnie...

sphinxia napisał(a):
Niestety zdarza się nagminnie u coraz szerszej grupy ludzi i to mnie smuci...


A może po prostu nie zauważaliśmy tego, dopóki mieszkaliśmy w bezpiecznym domu rodzinnym?

Potem stancja, jedna, druga, piąta, na początku człowiek myśli - trafiłam na durnia, a potem przy piątym durniu z kolei zaczyna ich wszędzie widzieć

Nie, no ja może nie trafiłam na tylu, niektórych wspominam bardzo dobrze. Takie naprawdę beznadziejne sytuacje z tych nastu wspominam dwie, trzy?

Raz miałam durnego właściciela mieszkania (nota bene - mojego wujaszka ), który przyjeżdżał raz-dwa na tydzień i opieprzał nas np. za książkę zostawioną na stole w kuchni (bo na książki to mamy swoje pokoje). Albo ciocia chodziła na czworakach wypatrując, czy nie porysowaliśmy paneli podłogowych.

Raz była to właścicielka i współlokatorka jednocześnie, która po mojej wprowadzce wzięła mnie na rozmowę pt. co mi wolno a czego nie i tak to wyglądało, że w rezultacie następnego dnia sama zaczęłam szukać mieszkania, bo doszłam do wniosku, że długo tu miejsca nie zagrzeję - ta dziewczyna popieprzona jakaś. I rzeczywiście nie zagrzałam - kolejnego dnia zdążyła mnie wyrzucić (to była błyskawiczna rozmowa: "Czy twój chłopak u ciebie nocował?" - "Tak" - "To muszę ci wypowiedzieć mieszkanie"). Mieszkałam tam chyba 3 lub 4 dni.

Następna, w akademiku, stwierdziła że nie życzy sobie w łazience kubełka na śmieci, bo to stwarza zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne i ona zgłosi mnie do administracji. Między innymi. Mieszkałam tydzień i na szczęście zwolniło się miejsce u znajomych dwa piętra wyżej.

A raz właściciel był bardzo fajny, sympatyczny kolega i mieszkanie kosztowało grosze. Tylko miało jeden mankament - mieściło się w zabytkowej kamienicy (co było super) ale nie miało ogrzewania. W listopadzie nie dało się siedzieć inaczej jak w ubraniu pod kołdrą a do rozwiązywania krzyżówek zakładałam rękawiczki, tak ręce od papieru marzły. Jak zaczęła lecieć para z ust, to postanowiliśmy poszukać innego lokum (Zresztą, później spotkałam tego kolegę i na moje pytanie, co słychać? stwierdził, że jest niezadowolony, bo lodówka mu się popsuła. Do tej pory trzymał żywność w kuchni na stole i było dobrze, ale idzie wiosna, temperatura mu się podnosi w mieszkaniu i zaczyna się jedzenie psuć :D )

Ale, tak naprawdę, to tylko kilka przypadków z wszystkich moich rozlicznych przeprowadzek i chyba jednak durnie trafiali się w mniejszości :)



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło